niedziela, 26 kwietnia 2009

o tym, dlaczego mam dzisiaj kaca giganta...

Dzisiaj umieram skacowana... ja nie wiem, że człowiek musi sobie taką krzywdę wyrządzać czasami...:o a potem cierp ciało skoro chciało.... bleeeee.... tak mnie napieprzał za rana łeb, że wzięłam tabletkę, popiłam wodą i po 20 min, kiedy już smacznie zasypiałam (a było koło 8mej rano), żołądek stwierdził, że nie chce widzieć tej pływającej tabletki na oczy i się zbuntował... jezuuuuu, jak ja tego nie lubię... potem zasnęłam jak kamień do południa:o

a tak swoją drogą, to nie wiecie, jak doszło do tego kaca, no nie...?

jak wczoraj rześkim rankiem (czyli koło 10tej;p) wstaliśmy radośni jak ptoszki, słoneczko nie waliło, a wręcz przeciwnie... ale tam, co to dla nas!:p
wsiedliśmy w to większe autko i pojechaliśmy - najpierw centrum typu zrób-to-sam. Tortowski szukał narzędzi i skrzynki na nie, do pracy, a ja wpadłam oczywiście w szał ogrodniczki... przybyło nam kilka balkonowych kwiatków i doniczek. Na szczęście, Tortowski się nie buntuje, jak to widzi:) (ciekawe, co powie zimą, bo przecież tych roślin nie zostawię na dworze:p)
Więc przybyła kolejna pelaśka, do tego konwalia i fuksja:) no i cebulki białych lilii:D normalnie uszczęśliwiło mnie to:)
Potem po jechaliśmy na wystawę "Bodies" - kto nie widział, niech żałuje. Skojarzenie końcowe - ludzkie mięśnie wyglądają jak indycze mięso... No i potwierdziła się opinia o naszym fasolowatym pochodzeniu - około 5ego tygodnia każdy z nas wyglądał jak fasolka kidney:D Wystawa ma miejsce w jednym z dublińskich muzeów.

Po drodze musiałam wyciągnąć kasę z bankomatu, więc stanęłam w ogonku. A Tortowski się ulotnił, rzekomo do obuwniczego... co zaowocowało tym:


Zapach jest bajkowy - lepszy niż mój (dotychczas) ulubiony, zielony:)
Wystarczyło wspomnieć, że muszę skoczyć do perfumerii po ten nowy zapach DKNY:)))

A potem udaliśmy się na dalszy ciąg szperania po mieście - wizyta w polskim sklepie zaowocowała siatą. Sprzedawca mówił płynnie po polsku, choć słychać było obcy akcent i do końca nie wiem, jaki...hmm...
Wpadliśmy do chińskiego sklepu z mydłem i powidłem, żeby kupić powłoki na poduszki-kanapówki, a przy okazji kupiłam takie cudo Tortowskiemu:


Oczywiście nie jest takie kolorowe i wymyślne. Wzór jest prostszy niż na załączonym obrazku (sorry tej, ale nie mam siły robić dzisiaj zdjęć). Od razu odnalazłam stronę nt. gry na tym instrumencie i zaczęliśmy się uczyć:D
Tak, ciekawe rzeczy można znaleźć w zakamarkach dublińskich, nie ma co.
Na końcu wpadliśmy do najbardziej obleganej japońskiej restauracji w mieście - Yamamori. Wzięłam kurczaka z warzywami, a Tortowski wołowinę jakąś tam. Dobre żarcie, ale standardy upadły w ciągu ostatnich 2 lat. Stół lepił się, żarcie przynieśli w odstępie jakichś 5ciu minut, zamiast dla obojga od razu, kiedyś standardem był zestaw pałeczki+sztućce, a wczoraj trzeba było się prosić o nie. Mi wystarczyły pałeczki, ale nie wszyscy są tak biegli we wciąganiu japońszczyzny przecież. Następnym razem idziemy do Ukiyo, bo tam pomimo ubogiego menu, przynajmniej czysto jest i dobre wino mają.
Podobno kolejne Yamamori otworzyli na Quays, ale nie zauważyłam.
Następnym razem zaproszę to moje kochanie na włoszczyznę, bo włoską knajpę już mam na oku, właśnie na Quays.

Po obaleniu pinty Bulmersa (ja) i szklanki pepsi (on), ruszyliśmy do dom.... ale tam, nie dotarliśmy tak szybko, bo potrzebowałam szybciutko kibelka - 0.6L sajdera chciało się wydostać na światło dzienne, koniecznie teraz! A poza tym, wymyśliliśmy sobie sake, a tu dupa... w żadnym off-licensie nie mieli...w Dunnes Storze niet, w kilku kolejnych w Greystones też nieeeee... więc stanęło na hennesym i baileysie - mix który ugotuje ci łeb na cały kolejny dzień!!!!:O do tego wino różowe....

no i właśnie dlatego dzisiaj się tak podle czuję....

Lecę na amazon w poszukiwaniu prezentu dla Tortowskiego...;)

5 komentarzy:

  1. mam nadzieje, ze ta Twoja Amika Lech Poznan dostanie dzis banki od mojej LEGII!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz Ty głowę dziewczyno nie od parady. Taka mieszanka piorunująca słonia by powaliła! Zaba

    OdpowiedzUsuń
  3. zaskoczylas mnie tym didjeridu czy didgeridoo. Ja jeszcze czegos takiego nie dmuchalam ;)
    A niby i kraj i obyczaj...

    OdpowiedzUsuń
  4. Musze sobie te perfumy powachac na zakupach jak bede moze sobie tez kupie.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawe,ale jesli to prawda co piszesz..to zdecydowanie za duzo pijesz napojow wysokoprocentowych.
    pomysl o tym, poza tym po alkoholu sie tyje

    OdpowiedzUsuń