niedziela, 15 lutego 2009

Walenty...

Pewnego ranka zrobiłam zdjęcie:


A to mój prezent walentynkowy... na ramieniu potomka celtyckich wojów;p:


Ładny tatuaż, no nie? A wszystko to zrobił w piątek w dowód...:D Słodki facet z niego i nie rzuca słów na wiatr, a miłość jednak jest lekko ślepa (obustronnie, żeby nie było...):)

Do tego doszła plazma, a raczej ciekłokrystaliczny tv 40-calowy i blue-ray:)

Nom... to przyjemności:)

5 komentarzy:

  1. :) no to po grøb:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Toz to trwalsze niż obrączki i większość związków!!!! Hahahahahahah! Dobrze, że burza minęła . Trzym się Madzialena, bo to powaaażnie wygląda. Zaba

    OdpowiedzUsuń
  3. uha!
    Ty to sobie ostro żyjesz, nono:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. co ja moge napisac, szczena mi opadla!
    Z zachwytu!
    To byly Walentyny!
    Super!
    To kiedy zostane Ciocia?

    OdpowiedzUsuń
  5. własnie Ellizka mogliby jakieś wesele, albo przynajmniej chrzciny zrobić co nie?

    OdpowiedzUsuń