
I nareszcie mogę sobie pogrymolić, jak na grafomankę przystało;p
Jest fajnie, super hiper i inne trele morele, czasami padam na twarz po przyjściu z pracy (jak dzisiaj), a to chyba jedynie z powodu wyżyłowania się na siłowni wczoraj. Jakoś inny powód mi do łba nie przychodzi, bo spać poszliśmy po 22giej, a wstać musiałam o 6.50 (brrr... co za koszmarna godzina....ciemno, zimno i pada zazwyczaj:/).
W robocie też fajnie, jak dotąd. Niektórzy są zwariowani, inni całkiem normalni, hehe. Tak się jakoś złożyło, że piętro wyżej pracuje mój kolega Jerome z HCI (jak zajrzycie na historycznego bloga na wp, to traficie na ślad po nim:)), a w labie piętro niżej (cóż, to duża firma), pracuje brat bliźniak Mareczka - Krzysiek, który jest jednak normalniejszy od swojego bliźniaka z Dungarvan. Nie jest tak pierdolnięty jak to określiłam jakiś czas temu, ale ma swoje odpały - w końcu to bliźniaki jednojajowe, hehe:p
Nie wiem, gdzie jest polski sklep, a mam ochotę na kabanosy i inne frykasy:/ Jak mnie przypili, to do centrum będę musiała się kopnąć w weekend. Centrum Dublina oczywiście.
Koleżankę K. odwiedziłam ostatnio w Dublinie w piątek, więc pogadałam sobie w mowie ojczystej czas jakiś. No bo w domu sobie nie pogadam, chyba że przez telefon, albo skajpa z rodzinką (com też uczyniła dzisiaj-Eda zobaczyli nareszcie na żywca;)), no i w pracy jest kilka osób z polskim obywatelstwem, więc też można i nie ma jakichś głupich zasad o nie używaniu języków innych niż angielski.
W zasadzie to jedynie nadmienię, że coś kiepsko sypiam czasem - chyba się muszę przyzwyczaić do dodatkowego osobnika w łóżku - a mamy wielkie wyro;p
Lecę do was nadrabiać zaległości;)
Madzialeno! Nareszcie zaczynasz poznawać uroki bycia częścią...rodziny! Bo to nie taki tam, pierwszy lepszy związek tylko, mam nadzieję udana, próba bycia rodziną.I zobacz jak się wszystko układa i praca i życie osobiste. Tak trzymaj. Bucha! Zaba
OdpowiedzUsuńJa jestem jak najbardziej za zasada nie uzywania zadnych innych jezykow w pracy jak ten w danym kraju obowiazujacy. I zauwazylam ze tylko Polacy maja cos przeciw. Pominawszy wszelkie inne powody - to jest "rude" . Pozdrawiam Dublinia
OdpowiedzUsuńDublinio, gdyby pracowaly tutaj inne, nieanglojezyczne narodowosci, to tez korzystalyby z tego luksusu. Tak sie sklada, ze to jest tolerancyjna firma, a w rozmowach prywatnych i zawodowych rowniez, mozna uzywac jakiegokolwiek jezyka sie chce. Dla mnie to akurat wazne, bo na codzien mam do czynienia z angielskim i odrobina polskiego co jakis czas nie zaszkodzi.
OdpowiedzUsuńrozkwitasz jak różyczka
OdpowiedzUsuńNareszcie! Już myślałam, że Cię życie tortowskie zassało na amen i porzucisz blogową rodzinkę...
OdpowiedzUsuńA my byliśmy pierwsi! Hihihihi
ps: cieszę się razem z Tobą:)