Zawsze się coś musi zj...ć, bo inaczej prawa fizyki na tym zasranym padole ziemskim by zawiodły.
Miałam jechać do Duba na weekend i nie pojadę, bo: Ed pracuje 12 godzin co najmniej przez cały weekend, ma syna do odebrania, bo matka syna ma jakiś kurs (a nie mógłby zostać z rodzeństwem i swoim ojczymem?), będzie nocował w Carlow w domu rodzinnym, właśnie przez to, że ma syna pod opieką. No i qrva, czy ja się fqrviam w właściwego powodu czy nie? Bo wiedziałam, że pracę ma do zrobienia i to sporo, ale nie wiedziałam, że ta cała Vanessa znów coś wykombinuje.
Tak się qrva składa, że już nie jest sam i oprócz pracy ma jeszcze mnie...
I co, tak całe życie będę stać w ogonku do niego, po jego czas i odrobinę zainteresowania?
Jeszcze to spięcie środowe, qrva... diabli nadali. Jestem wkurzona i mam lekkie stany depresyjne...
Chyba zainstaluję jakąś grę na kompa - wtedy czas leci jak zaczarowany, byle do przodu.
Co ja mam robić z taką ilością wolnego czasu???? Photoshopa zamówiłam sobie z dostawą do domu w PL, w wersji polskiej, więc się jeszcze nie mam jak pobawić.
Urzędy mi już zamknęli, może koło 2giej znów otworzą, to polecę z moją sprawą.
I znów qrva wielka kłótnia na esy.... ja nie mogę tak!!!! Podobno tam, gdzie silne emocje, tam idzie na noże...
:((((
PS: powoli się klaruje, ale ile tak można??? Pogoda za oknem to koszmar, więc nawet na spacer nie mogę wyjść. Tęskni jak wariat... i co na to poradzę? Ja też, ale tak wszystko się poje..o, że się nie zobaczymy w ten weekend... no i czyja to wina? Chyba nie moja... Jego też nie w zasadzie, choć mógł odmówić...
A tak w ogóle to jakieś prochy na depresję przydałyby się, bo dziurę czuję tam gdzie powinnam mieć żołądek i serce... i wiem, że to deprecha... nie jem, nie jestem głodna, nie chce mi się myśleć,co mam robić jutro, żeby nie zwariować... nudzę się jednocześnie, bo na nic nie mam ochoty,a nawet... zdolności? Beznadzieja totalna...
PS2: jest 00:50. puściłam mu esa, żeby rano mi powiedział, czy idea spędzenia weekendu w Dubie we trójkę z jego młodym przejdzie. Nie wiem, co się robi z 12latkiem, ale mam nadzieję zostać oświecona. Zawsze to lepsze niż siedzenie w chacie i czytanie esów, że on tam z tęsknoty zdycha (a ja tu też i fqrva na tą całą vanessę leczę...). No sami powiedzcie, że to sytuacja patowa. Myślę, że lepiej się zobaczyć w taki sposób niż cierpiętniczo esować cały tydzień albo się chlastać z czasem, żeby się zobaczyć w tygodniu...
No faktycznie kiepsko wyszło.Jednak musisz się liczyć z tym,że czasem dziecko będzie ważniejsze.O zaraz deprecha. To po prostu wqurwienie pospolite. Wypij drinka,zapal jointa i wszystko wróci do pionu.Bucha współczująca. Zaba
OdpowiedzUsuńŻaba:tylko skąd tego jointa wezmę?:/
OdpowiedzUsuń