wtorek, 9 grudnia 2008

:/

Tej wiara, normalnie coś namięszałam kilka dni temu i dopiero wczoraj wieczorem odblokowałam, bo zajarzyłam co się stało....i że nie mogliście zostawiać komentów - których na oczęta moje niebieskie nie widziałam:O Więc sorki, ale chyba się musicie jeszcze raz wpisać:/

A Tortowski zostaje aż do piątku:D A potem jedziemy do Dublina, a potem, jakoś tak w przyszłym tygodniu jakiś kolejny interview chyba mnie czeka...hmm... trochę długo to wszystko trwa:/ I to interview w Waterford, więc już nie wiem, gdzie się będę przenosić, bo przecież nie ma sensu się 10 razy przenosić, tylko lepiej poczekać na robotę... a jak się okazuje w Waterford też jest...

4 komentarze:

  1. zejadlam chyba taczke chinszczyzny, nogi mnie uszami wylazic bo latac za swiateczne prezeta, obled kurwa i tak co roku, a z wyborem coraz gorzej.
    teraaaaaaaaa seeeeeeee iddddddddeeeeee albo jadeeeee na gymmmmmmmmm spalac ta chinszczyzne.
    Buzki

    OdpowiedzUsuń
  2. no właśnie widzę,że monitor bardzo drga gdy wchodzę w Twoje rejony.A to Tortowski u Ciebie przebywa....Nie to żeby mi coś po głowie chodziło,no nie....
    Dośka machająca słonecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem,że będziecie mieszkać i pracować w jednym mieście? Tak byłoby najlepiej. Trzymam kciuki Madzialeno za Twoją przyszłą pracę i totalnie za wszystko. Muzyki posłucham deko później bo teraz słuchałam Santany przez godzinkę i tańczyłam i jeszcze mi w mółzgu graaaa. Bucha! Zaba

    OdpowiedzUsuń
  4. Eli ja rano spalałem, a chińszczyznę wciagnę tak koło 20:)). A brezent pod choinkę już mam:))

    co do yes yes yes to ja tak ja tylko mam takie nowsze starocie jak 90125 tak sie chyba płytka nazywała...

    OdpowiedzUsuń