Uwielbiam piątki, szczególnie od godziny 16tej z minutami:))) Najfajniejszy dzień w tygodniu. Małe zakupy tygodniowe, małe porządki (bo te większe w sobotę następują zazwyczaj) i luzik wieczorny, kiedy Olutek przestanie już międlić psa i mnie (pomysł z przestawieniem dni wizyt Edwarda z niedz - wt. na czw-sob był bardzo trafiony!!!), w tv pojawiają się ciekawe programy i filmy (zdarza się, o dziwo), można też upichcić coś dobrego albo zamówić z dostawą do domu:)
Sobota też jest fajnym dniem - nie trzeba się zrywać na dźwięk budzika (już koło środy mam z tym problem), można zająć się sprzątaniem tego, na co nie było czasu w tygodniu, spacerami, zabawą z Olciem i Kelly, czytaniem książek i zajęciami jogi (w tym tyg nie byłam przez to ucho - połowy asan nie mogłabym wykonać, więc nie było sensu).
Gitara czeka na mnie... Opiłowałam paznokcie i nie mam czym grać:O Tak jakoś wyszło. Muszę się zabrać za to:)
Bardzo wyluzowana jestem po tej świątecznej przerwie:) Zostało mi, pomimo tego, że tendencją odśrodkową było zestresować się maksymalnie i zacząć napinać. Ale, na szczęście to nie nastąpiło:)))
Dzięki jednej z nowych czytelniczek wpadłam na bardzo fajnego bloga magicznydomek.blogspot.com :) Inspiracji co nie miara, trochę małych tęsknotek i zaczytanie:)))
Zaczynam od kosmetyków ekologicznych - niekolorowych:) W Ira też są sklepiki internetowe oferujące eko kosmetyki, więc nie przepłacę za przesyłkę, chociaż są linie polskiej produkcji, które chętnie przywiozłabym chętnie w hurtowych ilościach, gdybym do domu w pl trafiła samochodem:)
Potem będą płyny do prania i środki czystości - to już w lokalnym sklepie z ekologiczną żywnością, mydełkami, lekami, ziołami, książkami o tematyce ekologicznej, ezoterycznej itp. Uwielbiam ten sklepik - malutki, ale uroczy, pełen różnych pierdółek i ozdóbek w postaci aniołków, wróżek, małych Buddów, łapaczy snów, dzwonków wietrznych zrobionych z różnych materiałów. Są tam też minerały - oszlifowane i gotowe do energetyzowania:)
Kupiłam tam już kilka książek, zestawów kart (do rozmów z podświadomością), suplementów, jedzenie wege. Chyba przyszedł czas na kolejne odwiedziny i zakup kilku kolejnych pierdółek do mojego mieszkania.
Ech, moje marzenie - własne lokum, które można pomalować tak jak się chce, urządzić wg własnego widzimisię...


2 komentarze:
Ja też bym bardzo, chciała mieć już własne mieszkanko. Jednak trzeba jeszcze na to trochce poczekać;)
Ja w ten weekend niestety mam szkołe więc najpewniej wcale się nie wyśpię:)
Pozdrawiam
no ja tez jestem jak by w poczekalni i na walizkach....zmeczona strasznie....
staram sie nie uzywac mocnej chemi, zmienilam czesc kosmetykow na te pozbawione zapachu i delikatne i robia mi dobrze ;P hehe
unikam perfum,smutno nie pachniec ale leiej sie oddycha.
nawet plyn do naczyn chce wymienic na bezzapachowy.
Trzymaj sie Kobitko :*
Prześlij komentarz